Masakra w Kalifornii. Strzelał i zabijał, policja musiała…

masakra

Strzelanina miała miejsce około 130 mil na północ od Sacramento w czasie, kiedy część rodziców odwoziła swoje pociechy do szkoły.

Napastnik strzelał w kilku lokalizacjach na terenie Północnej Kalifornii, w tym na terenie szkoły podstawowej Rancho Tehama. Zastrzelił 5 osób, wśród nich dwoje dzieci, 10 osób zostało rannych. To była prawdziwa masakra. Agresor został zastrzelony przez policję.

W sprawę zaangażowanych jest 100 policjantów. Szeryf z hrabstwa Tehama, Phil Johnston, powiedział, że strzelec „wybierał swoje cele losowo”, i że może być więcej ofiar.

 

Policja podkreśliła, że ofiar mogło być zdecydowanie więcej gdyby nie błyskawiczny refleks personelu szkoły, który błyskawicznie pozamykał prawie wszystkie pomieszczenia i klasy. Morderca nie mógł sforsować drzwi i dostać się do środka, udało mu się jedynie wejść do łazienek, które nie były zamknięte. Szeryf stwierdził, że uratowało to „niezliczoną ilość istnień”.

 

FK

Źródło: sacbee.com